Komputer czy telewizja – co jest groźniejsze?

Bardzo często w telewizji przewija się temat szkodliwości gier komputerowych, szczególnie na dzieci i szczególnie tych związanych z agresją.
Kilka lat obserwacji dzieci od małego grających w różne gry komputerowe – także te „dla starszych” – oraz tych oglądających telewizję pozwala mi wyrobić sobie własny pogląd.
Może nie można go nazwać ściśle naukowym – za mała ilościowo „próbka” – ale daje się dość łatwo zweryfikować.

Wystarczy, że puścicie dzieciom tą samą bajkę, zawierającą mniej lub bardziej „straszne” sceny – np. Ekspres Polarny w scenie w wagonie z zepsutymi zabawkami.
Najpierw na komputerze a potem na telewizorze i przyglądnijcie się reakcji Waszych pociech.
W którym przypadku ich reakcja będzie bardziej żywiołowa i emocjonalna?
Z moich obserwacji wynika, że bajki oglądane na ekranie komputera nie wywołują u dziecka większych emocji czy strachu, wzbudzają najwyżej zainteresowanie.
Natomiast te same bajki oglądane w telewizorze – już tak.
Dotyczy to także tzw. naśladownictwa.
Bardzo, bardzo rzadko zdarzało się by dzieci chciały przedmioty widziane w bajce lub reklamie oglądanej na komputerze.
Natomiast przy tej samej bajce w telewizorze od razu pojawiały się żądania widzianego przedmiotu np. popcornu (gdy np. Jerry się nim zajadał) czy też chipsów Pringles („Skok za płot”).
Nie wiem z czego to wynika – wielkości ekranu?  Świadomości dziecka, że komputer to kontrolowane urządzenie, a telewizor odbierany jest jak coś magicznego, okno na świat?
A może  dziecko wie, że komputer pozostaje pod jego całkowitą kontrolą? Bo grę zawsze można przerwać, wrócić potem do rozgrywki i „przeżyć” poziom znowu, znaleźć inne rozwiązanie. Jest to kojące jak dośnienie sobie dobrego końca do sennego koszmaru  wcześniej męczącego człowieka latami. Co najważniejsze – przekonałam się, że nawet małe dzieci (już od około 2 lat) doskonale czują, że to co się dzieje na ekranie jest jedynie odgrywaniem sytuacji a nie samą sytuacją.
Chyba byłby to dobry temat na pracę doktorską, natomiast ja wyciągnęłam swoje wnioski:
To nie komputer i gry komputerowe ale telewizja jest  groźna dla dzieci. To telewizja zawsze wymaga podziału postaci na protagonistów i antagonistów,  siłowe rozwiązywanie konfliktów, powoduje utożsamianie się z postaciami, wywołuje silne emocje i co najgorsze – brak jest w niej możliwości kontroli akcji.  To w telewizji jest wszechobecna przemoc, agresja, złe wiadomości ze świata, a ostatnio także dosadna krew, flaki i obscena.
Teraz nawet przypomniałam sobie swoją refleksję przy jednym z rodzinnych spotkań. Otóż przez wiele lat nie miałam telewizora i na rodzinnych spędach czułam się jakbym była z innego świata.  Reszta rodziny była najzwyczajniej w świecie zastraszona.
„Nie boisz się chodzić sama nocami po mieście!?!? Zgwałcą Cię!” ,” Nie szczepiłaś się na grypę!?!?  Zachorujesz i umrzesz!” ,  „Nie boisz się… ”
I tak w kółko, wszechobecny lęk i obawy, a przecież wiadomo, że to właśnie strach prowadzi do agresywnych zachowań.
A przecież w gry nie grają, za to telewizję jak najbardziej oglądają.

Tak z innej beczki – wnioski chyba nie są zbyt dobre dla branży reklamowej. Bo reklama przez ekranik komputera/telefonu po prostu nie będzie działać, nie wzbudza emocji jak telewizyjna.

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *