Per „Ty” czy per „Pan/Pani” ?

Moja przygoda z Internetem zaczęła się w połowie 1995 r.  od IRCowania. Od razu nauczono mnie:  w Internecie się sobie nie „Panuje”.
Wynikało to z tego, że Internet stworzyło środowisko akademickie, przesiąknięte ideą absolutnego egalitaryzmu – wszyscy ludzie są sobie równi, bez względu na wiek, płeć, zajmowaną pozycję społeczną, posiadane wykształcenie czy tytuły. Dlatego wszyscy zwracali się do siebie per „Ty”, lub po imieniu.
Zwracanie się per „Pan” było zarezerwowane do okazywania dystansu a nawet pogardy a nie szacunku.
Ponieważ także u mnie w rodzinie – szeroko rozumianej, razem z dziadkami, ciotkami itd. itp. – nie panowało się sobie, nie miałem problemu z przyjęciem tego sposobu zwracania się do ludzi.
I w Internecie jest to dla mnie oczywistość – we wszystkich kontaktach, nawet biznesowych.
Dlatego czuję duży dyskomfort gdy natykam się w przestrzeni Internetu na dyskusje, w których ludzie sobie „panują” i bardzo nieswojo gdy do mnie ktoś się zwraca per „Pan”.  Niestety jest to częste zjawisko wynikające z nieznajomości przez ludzi internetowej etykiety, która różni się od naszej tradycyjnej.

Najwyższa, więc pora by ludzie komunikujący się w przestrzeni internetu (fora, emaile, czaty, komentarze itd.) przyswoili sobie, że w Internecie zwracamy się do innych przez per Ty lub po imieniu. Żadne Pani, Pan, nie używamy tytulatury itd. itp. – nawet gdy piszemy do królowej W.Brytanii czy Papieża.
I nie ma tu żadnej dyskusji – nieznajomość tego to przejaw ignorancji lub nawet barbarzyństwa kulturowego.

Oczywiście jest tu pewien problem dotyczący komunikacji internetowej z ludźmi, z którymi zadajemy się bezpośrednio na co dzień, pozostając w jakiejś hierarchicznej strukturze (np. student – wykładowca).
W takiej sytuacji warto po prostu przedstawić zagadnienia i zapytać jaka forma zwracania się odpowiada drugiej stronie.
Ja nawet w kontaktach „w rzeczywistości” od razu gdy kogoś poznaję to pytam czy przeszkadza mu forma zwracania się do siebie per „Ty”. I do tej pory nie spotkałem się z nikim komu by to przeszkadzało lub go raziło*.

 

* Dodam tu wyjątek dotyczący Ukrainy i Ukraińców.
Zwracanie się do nich per „Ty” zwykle powodowało nerwowy tik lub grymas.
Dopiero po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że oni to odbierają jako WIELKOPAŃSKĄ manierę zwracania się (polskiego) PANA do swojego (ukraińskiego) SŁUGI.
Z nimi chyba bez zaliczenia tradycyjnego brudzia nie da się tego obejść 🙁

This article has 2 comments

  1. Franek Reply

    Wśród kulturalnych osób, starsza osoba sama proponuje młodszej, przejście na mniej formalny sposób zwracania się do siebie. Wszystko dookoła zawłaszczają ludzie pozbawieni wszelkich manier i tradycji (nie mylić z wyuczonym katolicyzmem). Wystarczy spojrzeć na „szlachetne” rysy i nazwiska, posłuchać bełkotu (rozpoczynanie wypowiedzi od „generalnie”, określanie prawie każdego zjawiska związanego z wizerunkiem „piar”, w „dwutysięcznymtrzynastym” zamiast: dwatysiące……., obydwoje o 2 mężczyznach, wymowa słowa bohema jako bohema (zamiast boema), itp… Te właśnie osoby, czy tego rozmówca sobie życzy czy nie, narzucają plebejska formę mówienia per „ty”, do świeżo poznanych lub obcych rodaków.

Dodaj komentarz