Reparacje wojenne: sprawa jest prosta – nigdy ich nie dostaliśmy! I nigdy nie dostaniemy. Ani od Niemiec ani od Rosji.

Dopiero 7 lat temu – 3 października 2010 r. – Niemcy skończyli płacić reparacje wojenne za… I Wojnę Światową (ustalone w Traktacie Wersalskim na 130 mld marek w złocie).
Za II Wojnę Światową reparacje spłacili jedynie.. Żydom (~60 mld ówczesnych marek). Stało się tak bowiem ZSRR i Alianci zrzekli się reparacji. Ba! Alianci nie tylko się zrzekli, ale jeszcze udzielili (USA) Niemcom dużej pomocy materialnej w ramach planu Marshalla.

A co z Polską? Polska – nie dostała żadnych odszkodowań! I to w całej tej sprawie jest najważniejsze!
Nieważne czy się ich skutecznie (w sensie prawnym) zrzekliśmy czy nie zrzekliśmy. Liczy się tylko to, że nie dostaliśmy żadnych odszkodowań za gigantyczne straty ludnościowe i materialne spowodowane przez agresorów.
A byli nimi i Niemcy i ZSRR, która napadła na Polskę razem z Niemcami, rozgrabiła cały kraj (teren dzisiejszej Polski był obszarem największej, systematycznej akcji rabunkowej w historii XX wieku. Rosjanie demontowali i wywozili dosłownie WSZYSTKO – całe fabryki, elektrownie, młyny, urządzenia, tory kolejowe, stacje telefoniczne, rzeźnie, surowce, półfabrykaty, trzodę i bydło z terenu całej „wyzwolonej” Polski), wymordowała setki tysięcy Polaków i jeszcze przywłaszczyła sobie połowę polskiego terytorium oraz okupowała nas przez kilkadziesiąt lat (dalej grabiąc w perfidny sposób).
Niestety – raczej nigdy tych odszkodowań nie dostaniemy. Ani od Niemiec, ani od Rosji, która jest prawną następczynią ZSRR.  Tak na marginesie to zastanawiające, że PISiory chcą się domagać reparacji od dziś przyjaznych nam Niemiec, ale o takowych od Rosji jest cicho sza.  Coraz bardziej śmierdzi mi to rosyjską agenturą próbującą skłócić Polskę z Niemcami 🙁
Czy jest więc sens liczyć coś co jest zupełnie niepoliczalne?
Czy jest sens w nieładnym stylu – na dodatek głośno i publicznie – domagać się od Niemców reparacji?
Po dwakroć NIE.
Powinniśmy zwrócić się do nich jak do przyjaciół, powiedzieć:  „skoro się poczuwacie do winy za tą wojnę to wymyślmy razem jak teraz, nam Polakom, możecie zadośćuczynić by przestać już do tego tematu wracać i przerzucać go na następne pokolenia”.
To przecież nie muszą być ogromne pieniądze  – to może być dobrze wycelowane wsparcie naszych interesów w różnych sytuacjach, to może być ustanowienie jakiegoś funduszu wspierającego obie nasze kultury (np. wspólna produkcja filmów, tłumaczenia itd. itp.) lub jeszcze jakieś inne obopólnie korzystne projekty.
Do tego powinniśmy dążyć a nie do wyciskania żółci i skłócenia Polaków i Niemców. Tym bardziej, że pokolenie odpowiadające za wojnę już w zasadzie wymarło. I jeżeli my, dziś żyjący Polacy, nie poczuwamy się do odpowiedzialności za mordy dokonane przez część naszych dziadków na np. Żydach (tak w czasie wojny jak i po niej) to dlaczego chcemy wymagać takiej odpowiedzialności od obecnie żyjących i przyszłych pokoleń Niemców?

Jedna myśl na temat “Reparacje wojenne: sprawa jest prosta – nigdy ich nie dostaliśmy! I nigdy nie dostaniemy. Ani od Niemiec ani od Rosji.

  1. Panie Arnoldzie,

    Te typki na górze dobrze wiedzą, że szanse na uzyskanie reparacji wynoszą dokładnie 0%.
    Obrażanie i skłócanie się z Niemcami jest elementem planu, który ma wytłumaczyć (przyszłe) niepowodzenia gospodarcze, coś w rodzaju „nie macie co do garnka włożyć, bo to sprawka Szkopów, którzy się na nas uwzięli”.

Odpowiedz