Tak przy okazji ostatniej sprawy z inwestycją w antyweb [zresztą z wykorzystaniem publicznego grosza] naszły mnie znowu smutne refleksje dotyczące kompletnego braku otwartości i przejrzystości prowadzenia interesów przez Polaków, a w sumie w ogóle jakiejkolwiek działalności. I co się potem dziwić gminowi, że wszystkie interesy i sprawy publiczne uważa za ciemne i szemrane, skoro sami główni aktorzy zachowują się jakby tak było w istocie.
Zaczęło się od wielce lakonicznego komunikatu publicznej spółki IQ Partners SA o tym, że jego podmiot zależny Ventures Hub Sp. z o.o. objęła 31,25 % udziałów w spółce Antyweb Sp z o.o za 250 tys. zł.
Nie podano co z resztą kapitału – kto go objął i czym (kasą czy aportem). Nie podano kto będzie rządził spółką i za ile, ani jakie przychody generuje antyweb.pl, ani jakie planują by generował, ani skąd taka a nie inna wycena spółki czy ewentualnego aportu.
Co gorsze – pomimo zadania konkretnych pytań na antyweb.pl i zapoznaniu się z nimi przez obie strony transakcji (Grzegorza Marczaka i Wojciecha Przyłęckiego), nie tylko nie raczyli oni na te pytania odpowiedzieć lecz nawet po prostu wymówili się od odpowiedzi. Jedynie Wojciecha Przyłęcki wyjawił, że ludzie z jego firmy [Ventures Hub] nie biorą kasy za zasiadanie w zarządach i radach ich spółek.
I jak tu nie myśleć, że coś w tej transakcji jest nie tak, że coś brzydko pachnie, albo że panowie po prostu nie dojrzeli do tego co robią, pomimo tego, że Ventures Hub dostał 20 mln publicznych pieniędzy na takie inwestycje?

A przecież można było zupełnie inaczej – jasno wszystko przedstawić, wyłożyć kawę na ławę, nawet jeśli nie na konferencji prasowej to odpowiadając wyczerpująco na pytania.
Byłoby fajnie i interesująco, ale wtedy to chyba nie byłaby już ta Buraczana, którą znamy ?

Tak na marginesie powiem, że już trzykrotnie bez odzewu pytałem kancelarię prezydenta Buraczanej o to czy Komorowski i jego żona ma wykupione ubezpieczenie na życie i czy jest to ubezpieczenie ze składką inwestycyjną czy czysto na życie oraz jakie ubezpieczenia mieli poprzedni prezydenci.  Dlaczego to tak istotne?
Bo jeśli nie jest to czyste ubezpieczenie na życie to odkłada się składka (jaka?) którą potem Komorowski sobie weźmie (a poprzednicy brali) i to bez podatku. Mi to zwisa ile zgarnia prezydent – jestem nawet za tym, żeby swobodnie dysponował całą przyznawaną mu kasą i wydawał na co tylko chce, nawet tylko na siebie i swoją rodzinę.
Ale nie lubię ściemniania, że prezydent Buraczanej zarabia mniej niż warszawski hydraulik.

Swoją drogą ciekawe, że rozgłos w mediach internetowych nie przełożył się już na wzrost wejść na antyweb.pl. Przynajmniej wg alexa.com :

http://www.alexa.com/siteinfo/antyweb.pl#trafficstats

 

 

This article has 12 comments

  1. Gambit Reply

    A dlaczego niby mieliby rozpowszechniać te informacje? To nie spółka giełdowa, jak komuś zależy, to wszystkie informacje wymagane przez prawo wyciągnie z KRS. A prognozy i sytuacja spółki nie musi być podawana do wiadomości publicznej. Pod tym względem Antyweb Sp. z o.o. nie różni się niczym od innych spółek niepublicznych. Nie rozumiem w czym problem.

  2. Arek Reply

    >A dlaczego niby mieliby rozpowszechniać te informacje?

    Pisałem – dla przejrzystości.

    >To nie spółka giełdowa, jak komuś zależy, to wszystkie informacje
    >wymagane przez prawo wyciągnie z KRS.

    Bo oczywiście panom korona z głowy spadłaby gdyby sami odpowiedzieli na te pytania?
    A podawanie sytuacji spółki z o.o. jest obowiązkowe.

  3. rozie Reply

    Nie widzę powodu, żeby każdy, kto ma działalność (spółkę z o.o., cokolwiek) podawał tego typu dane ludziom z ulicy. Dla przejrzystości też można nosić kartę z deklaracją majątkową na czole, ale poza ludźmi zobligowanymi prawnie mało kto to robi.

    • Arek Reply

      Znaczy, że nie znasz prawa bo większość tych informacji sp. z o.o. ma obowiązek podawać.

          • rozie

            Dane z KRS są dostępne publicznie, nadal nie widzę powodu, żeby tracili zasoby na odpowiedzenie ludziom z ulicy, każdemu z osobna, na pytania, na które ci ludzie sami mogą sobie znaleźć odpowiedź, bo już raz na nie odpowiedzieli.

            I – jak ładnie zaznaczasz – chodzi o większość danych. Dopełnienia większości do ogółu danych nie muszą nigdzie podawać.

  4. Arek Reply

    Nikt nie mówi o odpowiadaniu każdemu z osobna, lecz o braku odpowiedzi na pytania w publicznej dyskusji którą sami zainicjowali i w której brali udział. Jest to co najmniej niesmaczne a w szerszym kontekście wpisuje się właśnie w szemrane, nieprzejrzyste prowadzenie interesów.

  5. Gambit Reply

    Ani niesmaczne, ani szemrane, ani nieprzejrzyste. Po prostu nie widzą potrzeby odpowiadania na pytania dotyczące planów spółki osobie, która nie jest w żaden sposób powiązana z inwestorem. Można się na nich za to obrazić, ale tego typu epitety są zwyczajnie niepoważne. Informacje dotyczące planów spółki są poufne, ponieważ ich ujawnienie może negatywnie wpłynąć na realizację planu (konkurencja).

  6. toughluck Reply

    Poza tym jest tu jedna istotna rzecz, o której rozmówcy zapomnieli. Pieniądze są (częściowo) publiczne. Chcę wiedzieć, na co są wydawane. Zwłaszcza, że rozkręca się dotcom bubble 2.0 i za kilka lat możemy mieć kolejny krach na giełdzie (tutaj póki co to nie grozi, bo spółka z o.o., ale kto wie, czy niedługo inwestorzy nie wpuszczą kilku milionów w czterysta dwudziestą dziewiątą inkarnację fejsbuka, czy innej naszej-klasy).

  7. Pingback: Historia antyweb.pl – odcinek 1. | Arnold Buzdygan

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *