Kilkanaście lat temu gdy moja firma zmieniła siedzibę, w ramach oszczędzania energii wymieniliśmy od razu żarówki na świetlówki.  Efekt był fatalny – wszyscy pracujący przy monitorach zaczęli bardzo szybko, bo w ciągu kilku godzin, łapać bóle głowy, karku, dziwne migreny, stany zmęczenia itp.  Początkowo nie mogłem skojarzyć o co chodzi, ponieważ we wcześniejszym miejscu też mieliśmy świetlówki i wszystko było w porządku. Aż w końcu mnie – nomen omen – olśniło!
Otóż w poprzednim miejscu każda lampa składała się z 3 świetlówek i każda z nich pracowała na innej fazie – czyli w efekcie taki komplet pracował na pełnym cyklu fazowym. W nowym miejscu biuro (przerobione mieszkanie) miało tylko jedną fazę. I to wystarczyło żeby taki zestaw [świetlówka + 1 faza] wykańczał ludzi wpatrzonych w monitory. Zmiana oświetlenia na żarowe (tradycyjne żarówki) przyniosła natychmiastowy skutek – zero dolegliwości. O sprawie zapomniałem aż do dziś gdy uświadomiłem sobie, że mam podobne problemy w innym miejscu (póki nie było krótkiego dnia to nie używało się światła). Szybka analiza sytuacji wykazała, że zamiast tradycyjnych żarówek włożone są nowoczesne jarzeniówki udające te zwykłe. I choć mają one własne elektroniczne układy, ponoć niezależne od fazy, to jednak jak się okazuje dalej szkodziły i wymiana oświetlenia na żarowe  (tym razem halogenowe) znowu okazała się zbawienna.

Dlatego dobrze Wam radzę: jeżeli czujecie się źle, jeżeli szybko się męczycie, macie bóle głowy itd. sprawdźcie jakiego typu oświetlenie macie w pomieszczeniu. Jeżeli jarzeniówki – nawet te najnowsze – to w try miga zmieńcie je na żarowe: tradycyjne albo halogenowe. Albo weźcie elektryka, żeby podłączył je na zmianę do wszystkich trzech faz (jeżeli w ogóle macie 3 fazy w lokalu).
Światła ledowego jeszcze nie testowałem, więc jak ktoś ma z nim doświadczenia to chętnie posłucham.

This article has 2 comments

  1. Lech Reply

    Właśnie wróciłem ze sklepu. Kupiłem „zakazane” żarówki 100W. Oczywiście z adnotacją „nie do użytku domowego”.

  2. barnaba Reply

    mam ledy od dawna, wszędzie gdzie się da. Niestety sporo dziadostwa na rynku tandetnej jakości i z podanymi naciąganymi parametrami.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *