Od 2010 roku Kominek robi swój ranking wpływowych wg niego blogerów.
Na podstawie odwiedzin tego rankingu doskonale widać jak się rozwija blogosfera i jak teraz upada, a nawet jeśli nie upada to fakt iż najlepsze lata ma za sobą. I nie, nie chodzi mi o to jakich blogerów umieszczał w rankingu, ale o to jakie zainteresowanie wzbudzał jego ranking, a więc i pośrednio blogosfera, w poszczególnych latach.

Oto zestawienie:

Rok wpisu Odsłony Komentarze Lubię to
2011 22 024 39
2012 115 873 109
2013 129 190 70 2 900
2014 150 548 263 5 100
2015 16 110 161 5 397

Ranking z 2014 roku po kilku dniach miał 87 tys. odsłon, 200 komentarzy i 5000 lajków. Teraz w ciągu pierwszej doby jest 79 tysiące odsłon, 159 komentarzy i 5300 lajków.

Choć Przemek ze spidersweb.pl mówi, że 2104 r. był rokiem znacznych wzrostów, szczególnie finansowych, to ja wróżę, że 2015 r. będzie już ciągnął w dół. Mam tu na myśli całość blogosfery bo może jakieś serwisy będę jeszcze notowały wzrosty. Choć wątpię. Dobre dla blogów już się skończyło, w końcu ile czasu ludzie będą udawać, że nie widzą iż król jest nagi? Teraz wszystko co najlepsze czeka tuberów.

p.s.
Umieszczenie w rankingu bloga Tucholskiego jest… kompromitacją. Ludzie litości! To tak jakby w zestawieniu najlepszych polecanych restauracji umieszczać… Mc Donaldsa!
Albo i gorzej.   Polecam :

http://www.niemodnepolki.fora.pl/inne-blogi,8/jezd-koltora,154.html

tym, którzy nie chcą się skalać a wyrobić sobie opinię dlaczego kompromitujące jest polecanie bloga Tucholskiego.

This article has 6 comments

  1. Lech Reply

    Tegoroczne statystyki są zafałszowane – kominek zmienił domenę, ja nawet do tej pory nie wiedziałem, że opublikował ranking, bo jeszcze nie zdążyłem odświeżyć adresu w swoim feedzie, a wcześniej byłem z jego wpisami na bieżąco.

    • Arek Reply

      Pewnie trochę tak. Ale i tak wg mnie większość nabić wynikają z tego, że ktoś przeczyta o tym rankingu na innych blogach.

    • Arek Reply

      Ale nie spamują i jak nic nie napiszesz to kasują po pół roku Twój e-mail.

  2. M. Reply

    Są lajki na nowym blogu (między wpisem a komentarzami). Obecnie jest 5290.

    Nie mam pojęcia w jaki sposób wyciągasz wniosek, że blogosfera upada – przecież co roku jest więcej odsłon wpisu. Opublikowanego tydzień temu wpisu nie można porównywać z takim wiszącym tam cały rok. Sam wracam do poprzednich rankingów po kilka razy w roku, więc te odsłony będą się nabijały.

    • Arek Reply

      O dzięki za info o lajkach bo to dość porównywalny parametr w przeciwieństwie do wyświetleń, które są najbardziej kulawym parametrem jaki może być, ale niestety nie mam dostępu do ilości UU czytających ten wpis.
      Tak swoją drogą ten jego nowy skrypt strony jest tak chory i ciężki, że przeoczyłem te lajki, choć naprawdę próbowałem je znaleźć.

      Co do upadku blogosfery to wróżę to z kilku powodów:
      1. Blogerzy się sprzedali, przynajmniej w zbyt dużej swej masie. Stracili przy tym swobodę (autocenzura), odwagę pisania i pazur a ich blogi zamieniły się w kompletnie nieczytelne badziewia, jakieś choinki obwieszone reklamami. Blogosfera stała się nudna, rozpleniła się moda na kasowanie nieprawomyślnych komentarzy i budowanie towarzystw wzajemnego lizania sobie pupy. Widzę u znajomych, a nawet po sobie, jak kolejne blogi wypadają z paska zakładek, widzę jak maleje ilość komentarzy, jak stają się coraz bardziej jałowe intelektualnie.
      2. Choć mija kilka lat od eksplozji blogów to NIKT jeszcze nie pokazał udanej kampanii reklamowej przy wykorzystaniu blogów. Przynajmniej w aspekcie sprzedaży, bo wizerunkowo to wiadomo – rzecz nie do zmierzenia to i można różne kity wciskać. Ale to, że blogi nie sprzedają zaczęło docierać do reklamodawców już w 2013 r. Oczywiście trochę czasu minie zanim zdrowy rozsądek (księgowi) weźmie górę nad rozpaczliwymi próbami zaklinania rzeczywistości przez marketingowców, ale w końcu to się stanie i nikt rozsądny nie da kasy na reklamę blogową.
      Co się wtedy stanie z takimi Kominkami, Antywebami itp. ? Stracą rację bytu.
      3. Widać to także po kiedyś „znanych gębach”, które kiedyś były wszędzie, a te raz powoli, ale systematycznie się wykruszają (także z wpisami na swoich blogach) i coraz śmielej mówią to co ja kiedyś – to jest kałuża, tu nie ma kasy, warzywniaki zarabiają więcej itd.

Dodaj komentarz