A u nas Władze wprowadziły kolejne obciążenia dla kierowców – dodatkową daninę w cenie paliwa (będzie +10 groszy na stacjach) oraz bandyckie ceny parkowań.
Tymczasem w Hiszpanii litr oleju napędowego kosztuje 1,1 euro czyli… jest tańszy niż w Polsce.  I to bezwzględnie tańszy, nominalnie!  Nie wspominam już nawet o tym, że tam robole zarabiają 4 razy więcej niż w Polsce, więc dla ludzi jest jeszcze tańszy. Tam sobie robol może pojeździć, nie to co u nas.

Zauważcie, że mówię o DUŻYM kraju należącym do UE (nie jakimś Luksemburgu gdzie też jest taniej).
A u nas fiskus rżnie nas poddanych Buraczanej niemożliwe, niewiarygodnie. Zabiera nam już z 90% tego co WYTWORZYMY (nie mylić z zyskiem!) i ciągle jest mało, mało, mało… Jak to możliwe? Gdzie jest granica ludzkiego buntu przeciwko temu niewolnictwu?

This article has 1 comments

Dodaj komentarz