Wzruszyła mnie historia nakarmionego bezdomnego. No prawie…

A jak wiecie z reklam „prawie” robi wielką różnicę.  🙂
Takie głośne wydarzenie w Sieci jak niebywały rozgłos nakarmienia żebraka nie mogło ujść mojej uwadze. 160 tys. polubień, ponad 40 tys. udostępnień, niedługo zapewne wywiady w telewizji i order Orła Białego czy innego serduszka.
A co mnie tak „wzruszyło”?
Ogromna skala niemądrych w istocie rzeczy pochwał tego jakże szkodliwego czynu!I nie – nie mam tu na myśli samochwalstwa, tylko sposobu udzielenia „pomocy” ulicznemu żebrakowi poprzez udzielenie mu jałmużny.

TAK SIĘ NIE ROBI!

Nie ma nic gorszego, większej deprawacji niż taka „pomoc”.
Po pierwsze – żebrzący potrafią doskonale manipulować ludźmi żeby sięgnąć do najwrażliwszych pokładów i uzyskać dla siebie pieniądze czy choćby to jedzenie bo wtedy kasę zdobytą wcześniej przeznaczą na coś innego. Dając im jałmużnę ot tak – ZA NIC, nie pomagacie! Raczej szkodzicie.
Po drugie – w tej gorszej sytuacji, żebracy mogą być ofiarami jakichś bandziorów, wykorzystywanymi przez przestępcze organizacje poprzez zmuszanie ich do żebractwa. Udzielając im jałmużny w rzeczywistości nabijacie kasę bandytom i finansujecie ich mafie. Nawet gdy dajecie tylko jedzenie.

Dlatego pamiętajcie – nigdy, przenigdy nie dawajcie nic żebrakom.

Czy to znaczy, że nie powinniśmy pomagać?
Oczywiście, że powinniśmy, tylko trzeba to robić z głową czyli rozsądnie.

Po pierwsze – trzeba przystanąć i porozmawiać.  Już krótka rozmowa pozwala dostrzec, czy mamy do czynienia z zawodowym żebrakiem, czy osobą naprawdę nie radzącą sobie w życiu i potrzebującą pomocy.
Można także zorientować się jakiego typu pomocy ktoś rzeczywiście potrzebuje, jaka najlepiej by mu pomogła. No, ale na to trzeba przystanąć, wejść w relację z drugim człowiekiem, a to już pewnie dla wielu za duży wysiłek, lepiej rzucić 2 zł na odczepnego.

Po drugie – jeśli się tylko da (a da w 99,99% przypadków) to nie wolno dawać jałmużny, a zapłacić za wykonanie jakiejś pracy. Czy to pomoc w zakupach (pchanie wózka) czy zamiecenie chodnika, czy za opowiedzenie ciekawej historii – to jest nieważne. Chodzi o to, żeby zapłacić za pracę, nawet byle jaką i słono przepłacając, ale nie dawać kasy czy jedzenia ZA NIC.

p.s.
Myjących okna na skrzyżowaniach i stacjach benzynowych zawsze przepędzam kijem. Bo to co robią to nie jest praca, to jest wymuszenie oparte na wykorzystaniu wpojonej ludziom wartości, że za każdą pracę trzeba zapłacić.  Co innego jakby pytali i nie byli natarczywi. Ale niestety – robią zupełnie inaczej. Są tak natarczywi, że bardzo często dopiero otwarcie drzwi ze wściekłą miną odpędza tą zarazę.

23 comments On Wzruszyła mnie historia nakarmionego bezdomnego. No prawie…

Leave a Reply

Site Footer