Ponad 1,4 mln złotych rocznie – tyle średnio zarabiają „Misiewicze”!

Ponad 1,4 mln złotych rocznie – tyle średnio zarabiają „Misiewicze”!

Ponad 75% „Misiewiczy” zarabia ponad 1,2 mln rocznie,  25% ponad 1,9 mln zł.  To kasa jakiej zwykły zjadacz chleba nie zarobi przez całe swoje życie.  I nie czepiałbym się tej kasy gdyby była ona uczciwie zarobiona przez ludzi dobrze zarządzających tymi firmami, a nie wyrwana z naszej krwawicy by opłacać zwykłe synekury. To właśnie przez takie niebotyczne wynagrodzenia towarzystwa z politycznej kliki TKM mamy koszmarnie drogie śmieci, gaz, prąd, czy też wodę kilkakrotnie droższą niż ta na pustyni pochodząca z odsalania wody morskiej itd. itp.
(więcej…)

Kaczyński zarzucił w lud aborcją i już Misiewicze mogą paść się spokojnie przy publicznych korytach.

Ostatnio wokół PIS zrobiło się nieciekawie gorąco. A to wszystko przez bezczelną pazerność PISiorów na mniej lub bardziej publiczne koryta. Do opinii publicznej dotarło, że nawet CBA już nie mogła tego zdzierżyć i mimo mocno przymkniętych oczu zaczęła dostrzegać „nieprawidłowości”. To wszystko spowodowało, że PIS pierwszy raz od zdobycia władzy poleciał w dół w sondażach. Skandal! Coś z tym trzeba było zrobić!  No to się wyciągnęło stale dyżurny w Polsce temat zastępczy – kwestię aborcji. I rzuciło ludowi do rozszarpania. I tak jak się tego spodziewał Kaczyński – zadziałało! Plebs rzucił się sobie do gardeł, a Misiewicze mogą już w spokoju paść się przy publicznych korytach, bez niezdrowego zainteresowania gawiedzi ich interesami.
(więcej…)

Czytajcie i uczcie się! Czyli co łączy niewielkie Antyweb z gigantycznym PGE?

Jak wiecie z mojego poprzedniego wpisu o antywebie, spółka ta obniżyła swój kapitał bo odeszło z niej dwóch mniejszościowych udziałowców. Po kilku latach inwestycji w antyweb sp. z o.o. odeszli oni z dokładnie tą kwotą, którą włożyli w nabycie udziałów co przy utracie wartości złotówki przez te lata raczej można nazwać kiepskim interesem. Wyobraźcie więc sobie moje bezbrzeżne zdziwienie gdy widzę, że Grzegorz Marczak przechwala się „mega sukcesem firmy”  polegającym na tym, że „Antyweb wypłacił dywidenda udziałowcom” (pisownia oryginalna, nie poprawiać mnie!) co wg niego oznacza, że „firma wypłaca inwestorom pieniądze”  i „Dziś każdy chciałby mieć w porfel spółkę która generuje kilkadziesiąt procent wzrostów rok do roku i jeszcze udziałowcom wypłaca pieniądze. Prawda?” . Jednocześnie pisze, że „Wcześniej wykupiliśmy udziały od dwóch udziałowców”, więc chyba nie każdy chciałby mieć antyweb. Prawda? 😉
Ale nie w tym rzecz, tylko w podejściu do tych dwóch mniejszościowych inwestorów, którzy odeszli ze spółki obniżając jej kapitał choć w wersji z wpisu Grzegorza zostali „wykupieni” . Jak oni się teraz czują? Czy wiedzieli, że był kupiec na udziały w antyweb (wiedział o tym i Grzegorz i zarząd Ventures HUB)? Wiedzieli i nie chcieli mu ich sprzedać ani podbić stawki (pozostali udziałowcy mają prawo pierwokupu) czy też nie wiedzieli i zostali w wyniku tego zwyczajnie wyrolowani? A teraz jeszcze ta dywidenda… Czy otrzymają część tej dywidendy? Czy też cała pójdzie do obecnych udziałowców a oni nic z niej nie otrzymają mimo wielu lat inwestycji w spółkę?  Spróbuję się dowiedzieć, ale zapewne nie otrzymam odpowiedzi, więc może sami też zapytacie u źródła 😉  A teraz jak to się wiąże z PGE i innymi spółkami energetycznymi.
(więcej…)

Chorwacja? Jakoś nie mogę się do niej przekonać. :(

Wczasy nad morzem w Chorwacji… dla wielu brzmi to super, ale nie dla mnie. Ja nie mogę się do niej przekonać. 🙁
Ponoć jedyną wadą są kamieniste plaże, a ja choć za każdym razem trafiałem na te piaszczyste to i tak nie jestem wcale nią zachwycony i kolejny raz nie mam ochoty tam jechać.
Po pierwsze to jest tam za daleko. 18 godzin jazdy samochodem to jednak przesada, także finansowa. Przejechanie 1200 km kosztuje a jeszcze Słowenia ma bandycką cenę winietki.
Po drugie jest tam drogo, dużo drożej niż w Polsce. Wszystko jest dużo droższe – lokum, atrakcje turystyczne a nawet jedzenie.
Po trzecie rachityczna roślinność i spalona słońcem kamienista ziemia – takie widoki kojarzą mi się z nędzą, przytłaczają i zasmucają.
Po czwarte „widoczki”. Może komuś jazda na krawędzi przepaści lub mostem zawieszonym wysoko nad kotliną się podoba, ale mi – nie. Nie jestem typem górala, zdecydowanie preferuję niziny i równiny a z górek to jedynie łagodne wzniesienia.
Tak, Chorwacja ma swoje plusy: ciepłe morze, słoneczne dni, tolerancyjne podejście do nagości w ustronnych miejscach, wiele plaż oraz kempingów dla naturystów (choć nawet w Chorwacji już nie uświadczy się topless na zwykłych plażach, ale o tym rozpiszę się w innym wpisie) a nawet wielonarodowy tłum a nie stęchło jednorodnie polski. Jednak u mnie nie równoważą one minusów.  🙁
W dalszej części wrzucam parę fotek z „kamienistej” Chorwacji bo przecież wpis bez fotek się nie liczy. Co w takim razie jak nie Chorwacja? Może Balaton? Ktoś tam był w tym roku, jakieś opinie? Jest sens tam jechać zamiast nad polskie bajora?
(więcej…)

Fajna i na dodatek piaszczysta plaża w Chorwacji dla naturystów (FKK).

Fajna i na dodatek piaszczysta plaża w Chorwacji dla naturystów (FKK).

Gdyby ktoś szukał w Chorwacji piaszczystej plaży dla naturystów – i to nie dzikiej tylko oficjalnej plaży FKK – gdzie dzieci mogą się bezpiecznie bawić to jedną taką znalazłem w pobliżu miasta Nin. W dalszej części pokazuję mapkę jak do niej dotrzeć i zdjęcia.  Od Ninu jest to około 3 km, autem jakieś 4 minuty i podjeżdża się pod samą plażę. Polecam drogę, którą wyrysowałem na mapce. Prowadzi ona częściowo polną dróżką, ale jest lepsza niż ta prowadząca od strony Sabunike.
Oczywiście piasek na plaży nie jest taki wspaniały jak nad naszym morzem. Tak na samej plaży jak również na brzegu morza trafiają się kamyczki  i kamienie choć wygładzone i nie stanowiące zagrożenia.  Ale jeśli się dobrze przypatrzeć to można znaleźć łachy piasku i wejść do wody po samym piasku bez kamieni. Potem jest już bardzo miłe w dotyku piaszczyste dno, które dodatkowo bardzo łagodnie schodzi w głąb przez co dzieci mają dość miejsca na bezpieczne zabawy w wodzie.  A zaraz obok jest plaża (również piaszczysta) dla tekstylnych, gdyby ktoś z towarzystwa miał opory.
Za to nie polecam rzekomej plaży FKK obok ośrodka kempingowego „Resort Zaton”. Kamień na kamieniu, pustki i nędza straszna.

(więcej…)

Wizyta u dowolnego lekarza – 3 dni pracy zwykłego robola, czy o taką Polskę walczyliśmy?

250  złotych tyle we Wrocławiu kosztuje przeciętnie 10-15 minutowa wizyta u dowolnego lekarza. To jakby nie liczyć 3 dni pracy przy najniższej pensji, dwa dni przy przeciętnej. I tak się zastanawiam czy o taką Polskę walczyło moje pokolenie i moich rodziców?  Przy tym dostać się do lekarza też jest sztuką, a przejść leczenie na czas trudniejsze niż wygrana w lotto.

(więcej…)

Jeśli jesteś autorem lub wydawcą książek to ten wpis jest dla Ciebie.

Jeszcze tylko do 31 sierpnia możesz się zarejestrować w tej bazie (liczy się termin nadania listu z upoważnieniem) by otrzymać tantiemy za wypożyczanie Twoich książek w bibliotekach w  2015 roku. Tantiemy otrzymują twórcy i wydawcy, jeśli jesteś i wydawcą i twórcą jednocześnie to musisz wypełnić dwa wnioski. Na tej stronie możesz także sprawdzić czy Twój tytuł znajduje się na liście wypożyczeń wpisując ISBN książki (bez myślników).
A co jeśli nie ?
Ano to już Twoja wina. Trzeba było wysłać swoje książki do tych bibliotek, może zostałyby wypożyczone? I co prawda za rok 2015 już nic nie dostaniesz, ale o wypłaty za 2016 r. możesz już zadbać! 😉
W dalszej części wpisu podaję listę tychże referencyjnych bibliotek.
(więcej…)

Speedfly – latać każdy może :)

Speedfly – latać każdy może :)

Niedawno w pobliżu Wrocławia otwarto Speedfly – tunel aerodynamiczny umożliwiający swobodne latanie we wnętrzu szklanego tunelu. Znajduje się on przy lotnisku w Mirosławicach (30 km od Wrocławia) na trasie Wrocław – Świdnica. Łatwo trafić bo jadąc z Wrocławia to jedyny duży budynek za Mirosławicami stojący z prawej strony drogi.  Ponieważ mogą w nim latać dzieci od 4 roku życia to wzięliśmy swoje pociechy i pojechaliśmy polatać. Dzieciom latanie tak bardzo się spodobało, że ostatecznie zamiast nas poleciały one kolejny raz, wyczerpując budżet przeznaczony na tą atrakcję – dwa loty dla dziecka, każdy po 1,5 minuty, kosztują 154 zł .  Nie powiem więc jak to wygląda z perspektywy osoby dorosłej, ale mam parę rad i uwag.  (więcej…)

Zakaz przebywania w burkini na nadmorskiej plaży? To już jest przegięcie.

Zakaz przebywania w burkini na nadmorskiej plaży? To już jest przegięcie.

Zaczęło się od Bawarii – ona pierwsza zakazała burkini na basenach i ten zakaz jest całkowicie uzasadniony. Na basenach absolutnie powinny być zakazane wszelkie ubrania nie przylegające ściśle do ciała a nawet uważam, że powinna być obowiązkowa całkowita nagość. Jednakże ten zakaz w Cannes idzie o wiele za daleko i ma pełne cechy dyskryminacji. Jeżeli takie zakazy się wprowadza to konsekwentnie – niech obowiązkowa będzie pełna nagość. Bo dlaczego można być w piance (takiej na surfing itp.), dlaczego można być w szortach i koszulce a nie można w burkini?  Plaża to mocno nasłoneczniona przestrzeń i otwarte morze. Każdy powinien mieć prawo przebywać w niej tak ubrany lub rozebrany jak chce gdyż ubranie chroni tutaj także przed słońcem. Co innego w budynkach – tam nie powinny być nawet dozwolone stroje, które upodlają ludzi, choć właściwie to zawsze pokrzywdzone w tym zakresie są kobiety.
(więcej…)