Jakiś czas temu pisałem Wam, że youtube wymiata, że blogi to jest dno przy zasięgu i zaangażowaniu jakie osiągają kanały na youtubie. Dlatego postanowiłem przez cały 2015 r. poświęcić trochę czasu tej platformie. Niestety przez ten rok tylko potwierdziła się moja wcześniejsza opinia na temat polskiego youtube czyli  w zasadzie polskich kanałów  – są dla mnie kompletnie nieprzydatne. Nie mają praktycznie nic co by mnie w nim mogło zainteresować, zatrzymać czy zaintrygować. To naprawdę jest serwis wyłącznie dla przysłowiowej gimbazy. Oczywiście mogłem po prostu nie odnaleźć, nie trafić treści nadające się dla mnie. Mogło tak być. Ale nawet wtedy prawda jest okrutna, jak ta o branży filmowej – albo robisz filmy dla przeciętnego amerykańskiego nastolatka (czyli idioty o IQ niższym niż dorosłego szympansa)  albo… nie masz widowni.  Przy okazji jednak zrobiłem sobie ranking publicystów i twórców posługujących się XII muzą, którzy stali się popularni albo mają zadatki na prawdziwą popularność w 2016 roku. Choć jest to ranking całkowicie subiektywny to nie kierowałem się w nim tym czy twórczość danego autora mi się podoba -przeważnie nic mi się nie podoba w ich utworach – za to brałem w nim pod uwagę twarde liczby dotyczące obserwujących, wyświetleń, zaangażowania odbiorców oraz moje przeczucia czy intuicję. Ale nic – przejdźmy może do rankingu:

1. Królów jest dwóch:   reZigiusz vel Rezi (Remigiusz Wierzgoń) oraz  Stuu (Stuart Burton).
Obaj mają już ugruntowaną popularność, obaj są przystojni (dziewczyny za nimi piszczą na potęgę), angażują się w różne projekty, także pozainternetowe. Bezdyskusyjnie mają zadatki na bycie prawdziwymi gwiazdami.  Oboje wypłynęli na kanałach z grami, ale teraz robią także inne formy, szczególnie Stuu.

Królowej niestety nie stwierdzono. Są tylko księżniczki nawet nie aspirujące do zostania królową i dużo mniej popularne. Szczególnie jestem zaskoczony brakiem postępów Marysi Pawłowskiej. Sympatyczna, ładna i utalentowana aktorka, miała wszelkie zadatki by zostać królową, ale coś poszło nie tak i jakby sobie odpuściła.  A szkoda. Tak w ogóle to płeć męska zdominowała youtube, kobiet jak na lekarstwo.

2. Adbuster (Marek Hoffman).
Pogromca marketingowych manipulacji w reklamach i nie tylko. Brawa za taką edukację gawiedzi i twardość za testy paralizatorów na samym sobie.

3. Ex aequo:  Izak (Piotr Skowyrski) oraz Krzysztof Golonka  (Trenuj z Krzychem).
Izak to utalentowany komentator turniejów gier komputerowych i rozgrywek. Następca Bohdana Tomaszewskiego? 🙂
Krzysztof Golonka to prawdziwy powiew świeżości, umiejętnie i ciekawie pokazuje swoją pasję związaną z piłką.

—— Koniec podium ——

4. AbstrachujeTV.
Kabareciarze. Jak dla mnie kawały drętwe (jak dla mnie to pyta.pl jest lepsza) ale twarde wyniki sugerują, że innym się podoba.

5. Rock Alone (Remigiusz Maciaszek).
Pokazuje książki, gry i filmy. Dużo starszy wiekiem niż Rezigiusz i Stuu, dla gimbazy dziadek (to ludzie tyle żyją?) .

6. Rojov13 (Patryk Rojewski).
Felietonista-ludolog, wariat-filmowiec, integrator-meloman, plastyk-badacz. Oddany wojownik paintballowy, zapalony gracz komputerowy. Miłośnik fundowania splatów i kasowania fragów. Zatwardziały rolplejowiec, wielbiciel konstruktywnej dyskusji. Wściekły wchłaniacz immersji, będący już jedną nogą w komputerze. Pióro, kamera i farba to moje ulubione narzędzia głoszenia prawdy. Uzależniony? Oczywiście! Maniak? Jasna sprawa! Pasjonat? Przede wszystkim! Twórca integracyjnej inicjatywy sportowej PZR (Paintball z Rojem), Projektu T@RCZ@ (obrona gier video), programu wspierania młodych twórców gier video RFG (RojoFanGames) oraz charytatywnej akcji informacyjnej CHTR (Charytatywna Tarcza Roja).

7. Red Lipstick Monster (Ewa Grzelakowska).
Największy kanał kosmetyczny w Polsce. Inaczej. Ciekawiej. Bez kitu, rzeczowo i z uśmiechem. Autorka makijażowego podręcznika: „Red Lipstick Monster„.

8. Ex aequo: Polimaty (Radek Kotarski)  oraz Sci-Fun (Darek Hoffmann).
Obaj prowadzą kanały pokazujące różne ciekawostki ze świata i nauki. Kawał dobrej roboty popularno-naukowo-rozrywkowej, dla mniej oczytanych ludzi, czyli już nie dla mnie. Poza tym nie jestem w stanie żadnego z nich dłużej słuchać – ich sposób wypowiedzi (choć różny) denerwuje mnie.

9. MagdalenaMariaMonika.
Kanał o grach i kobiecym spojrzeniu na nich.

10. Ex aequo: Cybemarian oraz Max Kolonko MaxTV (Mariusz Kolonko)
Cybermarian to jak dla mnie geniusz filmowego montażu i twórczości, do którego osobiście nie mogę się przekonać, ze względu na odgrywaną przez niego postać okularnika.
Mariusz Kolonko to publicysta, mistrz wmawiania ludziom „jak jest”.

—— Koniec pierwszej dziesiątki ——

11. Martin Stankiewicz.
Stara się być śmieszny w tym smutnym świecie, internetowy świr, wieczny chłopiec, marzyciel.  Cieszy się życiem. A żyje (ponoć) za hajs z YouTube’a..

12. Paei100 (Piotr Ogiński).
Kanał kulinarny.

13.  Masterczulek.
Gracz, który chce zmienić gry.

14. Szparagi (Patrycja Marszałek).
Babski kanał.

15. Karol Paciorek         
Publicysta poruszającya różne tematy.

16.  Marysia (Maria) Pawłowska
Moje największe rozczarowanie 🙁
Sympatyczna, ładna i utalentowana aktorka, miała wszelkie zadatki by zostać królową, ale chyba nie znalazła na siebie sposobu, formy. Wielka, wielka szkoda.

17. Arlena Witt
Uczy angielskiego, poza tym kręci Vine’y, pisze na blogu, tweetuje, snapuję – wszędzie jako @wittamina – i robię zdjęcia. Nie hejtuje i nie pali papierosów. Uważa, że warto ludziom mówić miłe rzeczy.  Ja nie jestem w stanie oglądać jej materiałów o angielskim – może ktoś jej podpowie, że są strasznie męczące nieostre napisy na grzbietach książek, które są za nią i stanowią tło dla nagrań?

18. Wobec Obiektywu (Olga Konieczyńska)
Babski kanał z misją naprawiania świata?

19. 20 m2 (Łukasz Jakóbiak)
Internetowy talk-show. Dla mnie niestrawny przez irytującą mnie prezencję prowadzącego, szczególnie ten przyklejony sztuczny uśmiech. Ale doceniam osiągniętą popularność.

20. Mówiąc Inaczej (Paulina Mikuła)
Kanał o tym, jak poprawnie posługiwać się językiem polskim. Wskazówek udziela ona – Paulina. I w tym jest problem, przynajmniej dla mnie, bo jej maniera wysławiania się i prezencji także jest dla mnie niestrawna.

Uwaga!

Ranking youtuberów robiłem na własne potrzeby, żeby wiedzieć do kogo wracać, czyj rozwój podglądać. Ostatecznie postanowiłem się nim podzielić – może komuś się przyda, choćby marketingowcom. To nie jest ranking popularności kanałów youtube (takie znajdziecie bez trudu, aktualizowane na bieżąco). Nie znajdziecie w moim  rankingu wielu tuberów z czołówki rankingów opartych na subskrypcjach czy wyświetleniach bo albo kogoś przeoczyłem, albo wykluczyłem ich z moich własnych powodów np. nieuzasadnione wulgaryzmy, nadmierna sztuczność, budowanie popularności na krzywdzie innych czy z powodu pozamerytorycznej odrazy. Tudzież uznałem ich za kiepskich albo w ogóle za produkujących szmiry bez żadnej przyszłości.  A wierzcie mi, że skala chłamu, produkowanego przez wygłupiających się, narcystycznych przygłupów, mających się przy tym za zabawnych i fajnych jest NIEWIARYGODNA. Aż człowiekowi ręce opadają i traci wiarę w ludzkość gdy widzi jakie miernoty są masowo oglądane i wychwalane. Ale nawet jeśli miliardy much dawałyby suby (subskrypcje), lajki i komentarze to nic z tego –  nie będę mu robił reklamy wzmianką u siebie.

Chociaż nawet u tych popularnych i ujętych w rankingu widać mnóstwo grzechów głównych – irytująca i rozpraszająca muzyka w tle podczas wygłaszania monologów, drętwa gra aktorska (po co to robić gdy się nie umie grać?), witanie się co każdy odcinek, fatalna dykcja a nawet seplenienie, nie patrzenie bezpośrednio w kamerę, uciekanie wzrokiem na boki, słaby montaż i kadry.

This article has 35 comments

  1. ROMAN WŁOS Reply

    ARNOLDZIE,

    Kto to jest „tuber”??? Rozumiem, że to angloszczyny, i rozumiem, że jest to pracownik londyńskiego metra.

    Pozdrowienia,
    ROMAN WŁOS

    p.s. Polonia amerykańska, ta z Podhala, Łomży lub Ostrołęki, mówi „parkowisko” zamiast angloszczyńskiego „parking”.

    • Arek Reply

      Tuber to taki ktoś kto używa tuby – to nie angloszczyna tylko mój neologizm 🙂

      • ROMAN WŁOS Reply

        ARNOLDZIE,

        Ale tuba to też taka angloszczyna. Jakiś tam prezydent czy polityk U.S.A. – może to był Tomek Dżeferson – powiedział, że radio nie może być tubą rządu (telewizja jeszcze wtedy nie istniała).

        Jak zadanie, dla pacjentów tego bloga (blogu???), proponuję sprawdzenie czyja to jest ta złota myśl.

        Pozdrowienia,
        ROMAN WŁOS

        • Arek Reply

          Co Ty mówisz – tuba to prastare słowo, coś na kształt lejka służący do wzmocnienia głosu. \
          Czyli ułatwiające rozgłos 🙂

          • ROMAN WŁOS

            ARNOLDZIE,

            Tuba to po amerykańsku rura. Dobra rura wzmacnia dźwięk.

            Stąd hymn hydraulików zaczyna się od słów – ta rura, ta rura, ta rura, tamta rura.

            Pozdrowienia dla tuberów czyli rurowców,
            ROMAN WŁOS

            p.s. Czy słowo RUROWIEC nie brzmi dumnie??? Nie jak jakaś angloszczyna.

          • Arek

            Oboje przykładamy wagę do prawidłowego znaczenia słów, dlatego nie mogę się z Tobą zgodzić co do rury i rurowca.
            Jednak tuba ma określone znaczenie, kształt i zastosowanie od tysięcy lat, gdy jeszcze angielski nawet nie istniał w koszmarach porządnych ludzi.
            Dlatego nie może to być angloszczyna.

  2. Gąska Martyna Reply

    Mam zasubskrybowanych ponad 600 kanałów na Youtube i smutne jest to, że w większości mimo dobrego pomysłu i nienajgorszego wykonania, ludzie mają słomiany zapał i porzucają kanał po kilku odcinkach, mimo iż mają zadatki na takich, co wyczerpią temat. No bo, na przykład, ktoś kogo pomysł na siebie polega na tym, że będzie kręcił filmy o tym jak zjada różne rzeczy, przy niemalej widowni, ma niemałe pole do popisu, bo przeciez może zjeść cokolwiek, długopis, gęsią głowę, opakowanie, cokolwiek, no niemal nieograniczone możliwości. Mimo to nie rozumiem dlaczego – rezygnuje po kilku epizodach.

    Nawet firmowe konta (subuje i obserwuję niemal wszystkie kanały o których dowiem się z produktu – linki do fanpage’y i kanałów są teraz nawet na chrupkach czy wafelkach ) są porzucane. Na przykład, wrzucane są na nie reklamy (które nie sa znowu takim chłamem – bo raczej nikt ich nie ogląda a niejednokrotnie można dowiedzieć się o ciekawej promocji) w serii dodają np. 10 reklam pod rząd – by np. po pół roku, gdy z telewizji dowiaduję się o nowej reklamie – szukam ich kanału na youtube – i okazuje się że jest inny niż ten który był oficjalnym jeszcze pół roku temu. To częste zjawiska.

    • Arek Reply

      600 kanałów? Nie powiem, że mnie nie zaintrygowałaś.
      Takie zaangażowanie w youtube to hobby, praca czy coś innego?
      Słomiany zapał u ludzi jest chyba standardem, a w kwestii profili firmowych to takie rzeczy oznaczają brak profesjonalizmu 🙁

    • ROMAN WŁOS Reply

      GĄSKO MARTYNO,

      Gdybyś Ty Mi miała, skrzydełka jak gąska, to byś zajarzyła, że kręcenie nawet najgłupszych filmików pochłania czas, kasę i miejsce. Szczególnie kasa jest istotna.

      Nie każdy rurarz (tuber) jest aż takim zbokolem żeby pielęgnować swój ekshibicjonizm przez długi czas.

      Psychiatrzy są zgodni co do tego, że takie wystawiactwo na YouTube dość skutecznie leczy ekshibicjonizm.

      No i brak kasy – to jest klucz do Twojej zagadki. Nie każdy nazywa się Kasia Tusk, więc nie każdy zarabia milion pln na pisaniu bloga czy rurowaniu.

      Mam nadzieję, że Moje wyjaśnienia są pomocne. Tak a propos, 600 kanałów to ładna liczba. Jednak powiedz Mi ile z nich jesteś w stanie obejrzeć???

      Poświęć na każdy kanał 10 minut, to wyjdzie równo 100 godzin. Oglądając po 5 godzin dziennie, potrzeba na to 20 dni. A może Ty nie opanowujesz liczb tak dużych jak 600???

      Pozdrowienia,
      ROMAN WŁOS

    • Gąska Martyna Reply

      Korzystam z Youtube jak z telewizora, którego nie mam. Codziennie natomiast ogladam materialy z kanału telewizji Republika i Superstacji bo akurat tylko te wrzucają swoje programy informacyjne i reportaze natychmiast na tubę.
      Około 600 kanałów to moim zdaniem optymalna liczba, by nie zabrakło na bieżąco materiałow do oglądania. Nie oglądam tego wybiórczo – bo wybieranie zajęłoby mi pół dnia – tylko oglądam nowo dodane filmy jak leci. Pomagają mi w tym strony pośredniczące, które z moich subskrybcji układają mi gotową playlistę z najnowszymi, nowo dodanymi przez osoby ktore subskrybuję filmami, dzięki czemu nawet najnowsze filmy popularnych tuberów oglądam jako jedna z pierwszych.
      Moją ulubioną stroną tego typu do zarządzania subskrybcjami jest https://youtube.videodeck.net – i polecam jej wypróbowanie.
      Kiedy siedzę w domu lub gdy obieram ziemniaki, obskubuję gęś, szydełkuję, sprzątam lub robię cokolwiek co nie wymaga zaangażowania umysłowego – mogę wtedy spokojnie podzielić uwagę na dwa i rękami robić swoje – uwagę swoją natomiast skupić na słuchowisku, lub nawet filmie i wiem że gdy jeden się skończy, natychmiast zacznie się następny. Czasem zdarza mi sie przewijać co nudniejsze – youtube mam uruchomione około 15-20 godzin na dobę, nieraz nawet zasypiam przy nim przy lub playliście z kołysankami i spokojnymi odgłosami.
      Spokojnie jednak daję radę zapanować nad taką ilościa treści, zwłaszcza że niewielu tuberów dodaje codziennie filmy, większość robi to tylko raz na jakiś czas, a ja oglądam niemal ciągle. Niepotrzebuję ich analizować, zastanawiać się, przygotowywac się do oglądania, robię to w locie, bezrefleksyjnie, nie skupiając na nich większej uwagi niż minimalna, która w pelni wystarczy do ich odbioru i zrozumienia, a przy tym nie ogłupia.

      Prawdą jest jakoby wiekszosc popularnych Youtuberow sprawiało wrażenie miałkich i bylejakich, często nadpobudliwych (a agresywny montaz jeszcze poteguje to wrazenie). Ja wole w odbiorze spokojny, poważny monolog bez śmieszkowania i wodotrysków graficznych i na szczęście wlaśnie takich tuberów obserwuję, co mi bardzo pasuje. Zasoby tuby są na tyle olbrzymie ze kazdy znajdzie cos dla siebie.

      Romanie,
      nie uważam by to pieniądze była decydujące, przeciez nagranie w formie wideo nic nie kosztuje. Ten sam tekst, szybciej sie czyta i wypowiada, niz sie go pisze, prawda? Nie trzeba robic z siebie błazna. Co szkodzi, by ksiądz albo polityk (lub inne zawody ktore na celu mają dotarcie do jak najwiekszej ilosci ludzi ze swoją pogadanką, edukacją lub wykładem) swoje kazania wrzucal na tubę?

      • Arek Reply

        Też sypiasz tylko 4 godziny na dobę?
        Na tym videodeck.net da się udostępniać innym swoje listy?

          • Arek

            To nie przemyśleli tego do końca. 🙁
            Dlaczego nie zrobisz kanału „Skubanie gęsi” ? 🙂

      • ROMAN WŁOS Reply

        SZANOWNA GĄSKO,

        Twój tekst powinien się zaczynać chyba tak – z YouTuba korzystam tak jak KORZYSTAŁYBYM z telewizora gdybym go miała. Czyż, nie???

        Wbrew temu co piszesz, nakręcanie filmów jednak kosztuje – sprzęt, internet, no i, przede wszystkim CZAS, który też może być pieniądzem.

        No, ale jeżeli Ty jesteś na utrzymaniu tatusia lub męża, to wcale się nie dziwię, że nie cenisz czasu.

        Pozdrowienia,
        ROMAN WŁOS

        p.s. Ile you tubów zdążysz obejrzeć w czasie oskubania jednej gęsi???

        • Gąska Martyna Reply

          To zwykła literówka, proszę być wyrozumiałym i mnie nie atakować.
          Cenię czas, ale uważam że obecnie mocno się przesadza z „brakiem czasu”, bo to taki wygodny termin którym można sobie wytrzeć mordę – i wytłumaczyć swoje lenistwo tym że – „nie miało się czasu”.

          Martwą gęś skubię 2 godziny, a żywą podskubuję 10 minut. Myślę że średni film na tubie wynosi na oko – około 7 minut. Wszystko można z tego wyliczyć.

          • ROMAN WŁOS

            MARTYNO,

            Podskubywanie gąski na żywo to są tortury. Chyba Twój tatuś lub dziadziuś nie pracował w tej firmie, która wyrywała ludziom żywcem paznokcie, języki lub wydłubywała (wypalała) oczy???

            To też byłby ciekawy kanał dla Rurarzy (lub Rurowców).

            Pozdrowienia,
            ROMAN WŁOS

            p.s. Nie atakuje Cię. Poza tym, to nie była literówka lecz gramatyka czyli logika.

            p.p.s. Masz własne gęsi czy kupujesz na targu???

          • Gąska Martyna

            Dlaczego uważasz że to tortury? Jeśli robi się to delikatnie, selektywnie, ręcznie, z głową i w okresie pierzenia to nie różni się niczym od wyczesywania martwych włosów z głowy. Czy lepiej, by gęsi gubiły pierze gdzie popadnie, dławiły się nim (był u mnie taki przypadek) i padały?

            Wymiana opierzenia u gęsi hodowlanych to całkowicie naturalny proces i spokojnie dokonałby się on bez udziału człowieka. Problemem jest to, że gęsi zwykle są zamknięte na niewielkim obszarze i coś z tym gubionym puchem i pierzem trzeba robić, by gęś nie taplała się we własnych piórach i odchodach.

            Zgadzam się że są to tortury w przypadku gdy robi się to przesadnie lub maszynowo, jednak jesli obserwuje się stosinę, czy nie ma śladów krwi i czy nie wyrywa się żywych piór, nie robi się tego na kilogramy, to przynosi to więcej zysków niż strat. Dobrze że odchodzi się od tego procederu, gdyż zdecydowana większość hodowców nie potrafi robić tego dobrze i sprawiają gąsce ból, a podskubywanie jest trudnym i wymagającym wiedzy i wprawy zajęciem, jednak doświadczona w podskubie osoba z pewnością gęsi krzywdy nie zrobi.
            Podskubu uczyła mnie babcia i z pewnością wiedziała co robi.

  3. ROMAN WŁOS Reply

    GĄSKO,

    Coś się plączesz w zeznaniach. Naprzód mówisz, że to nie są tortury, a potem twierdzisz, że gąsce sprawia to ból.
    .
    Według Mnie, taka jest definicja tortur – coś robione świadomie, co sprawia ból to są właśnie tortury.

    A na dodatek, te gąski skazane na dożycie za kratami. No i, brak warunków sanitarnych.

    To coś jak ten baca ze Szczyrku, który nie dał owcom nawet zwykłej wody.

    Sodomia i Gomoria.

    Dbaj o gęsi. Gęś to też człowiek.

    Po ilu latach życia Twoje gęsi zostają skazane na śmierć i poddane egzekucji???

    Pozdrowienia,
    ROMAN WŁOS

    • Gąska Martyna Reply

      Nie rozumiesz. Przekręcasz moje słowa. Mówię tylko że podskubywanie (nie mylić ze skubaniem czy -wyrywaniem) piór w taki sposób jest wspomaganiem naturalnego procesu i jest absolutnie bezbolesne dla gęsi, a nawet zdrowe. Torturą jest NIEUMIEJĘTNE (a tak robi większość hodowców których znam – by sprzedać pierze. To efekt globalizacji i zwiekszania wydajnosci produkcji. To samo pierze mozna zdobycc w sposob humanitarny bez cierpienia zwierzat – ale niestety bez wysokiej wydajnosci, co jest nie do przyjecia w dzisiejszym swiecie.) podskubywanie, ciągnięcie na siłę by pióra wypadły, robienie tego „do gołej skóry” itd.
      Nie jest tak w moim przypadku, poniewaz ja podskubuje tylko martwe pierze – które i tak by wypadło same. Gęsi nie boli ciągnięcie za dojrzałe piórko – ba! Normalnym jest że gąska latem sama sobie je wyrywa. Zbieranie piór od żywych gęsi może odbywać się bez zadawania im bólu i cierpienia oraz kaleczenia i właśnie w taki sposób je skubię. Niestety nie każdy to robi, zwłaszcza gdy hodowla idzie w tysiące. sztuk.

      Hoduje okolo 30 gesi przydomowo, nieprzemyslowo, każdą z nich znam z pyska, i niedotyczą mnie te problemy klasycznej wielkiej hodowli.

      Pisałam że gęsi ZWYKLE (w przypadku hodowli przemysłowej) są zamknięte na niewielkim obszarze, nie miałam na myśli że tak jest u mnie. Nie wiem gdzie twierdzisz że

      Gęś potrafi wytworzyć nawet kilogram odchodów dziennie, a do tego, jak każdy ptak, nie kontroluje swoich zwieraczy. Czy oznacza to że mam jej zakładać pieluchę, przyuczyc do korzystania z toalety, albo że jest zwierzęciem brudnym, lub – brak im „warunkow sanitarnych” jak to nazwałeś.
      Potrafię nawet spać z gęsią (zdarzało się) w taki sposób by nie napaskudziła.

      Egzekucji podlegają około 3, 4 gęsi rocznie, od wielkiego święta (zwykle na urodziny, święta, na wizytę ważnych gości), natomiast rodzi sie okolo 10-i to w pełni naturalnie, nie w inkubatorze (gęsi klute same często niosą, natomiast te z inkubatora w 95% przypadków nie chcą wysiadywać swoich jaj) . Stado moje liczy 32 gąski. Czasem skracam gęsi cierpienie (np. gęsi pogryzionej przez szczura, lub po ataku jastrzębia lub tchórza ), ale zdarza się to bardzo rzadko. Mam w stadzie zarówno 15letnie gęsi jak i paromiesięczne. Nie ma zasady kiedy która trafi do brytfanki.

      Jestem hodowcą z zamiłowania z wielkim doświadczeniem, a twoje sugestie świadczą tylko o nieznajomości tematu i realiów jakie panują w przemyśle drobiowym.

  4. ROMAN WŁOS Reply

    GĄSKO,

    Coraz ciekawsze są te Twoje zeznania. Powiedz Mi czy gąska, a dokładniej gąsior (a może gęsior) ma dużego penisa???

    Pozdrowienia,
    ROMAN WŁOS

    p.s. Możesz podać jakiś przepis na smaczną gęsinę???

    • Gąska Martyna Reply

      wpisz sobie odpowiednie hasło na tubie a zaspokoisz swą ciekawość i sam ocenisz

        • Gąska Martyna Reply

          napisałam – z gesią a nie gęsiorem. Obie formy (zarówno gęsior jak i gąsior) są poprawne.
          I sypiam nie w sensie erotycznym czy zoofilskim, tylko klasycznie, niewinnie (wszak gęś jest symbolem wierności niewinności – nie dość, że biała, to wybiera tylko jednego partnera na całe życie, a po jego śmierci nie wiąże się z nikim i społecznie usuwa się w cień), a i sypianie moje odbywa się tylko w ramach uspokojenia lub tresury gęsi w jej pierwszych dniach. Smutno mi, że insynuujesz mi swoje zboczone projekcje na mnie.

          Noblista Konrad Lorenz przeprowadził kiedyś następujący eksperyment – po rozszyfrowaniu gęsiego jezyka co do gęgnięcia, nauczył jedną ze swoich gęsi codziennego wchodzenia do sypialni w określony sposób, wcale nie najkrótszym szlakiem, określoną stroną schodów, zakręcając i omijając po drodze wybrane miejsca. Pewnego dnia zapomniał wpuścić gąski do domu o stałej porze. Zniecierpliwiona gęś pobiegła swoim zwyczajem natychmiast do sypialni, jednak inaczej niż zazwyczaj, najkrótszą drogą, a nie wyuczoną trasą. Zupełnie pominęła codzienny rytuał. Po wejściu na schody jednak, gęś nagle znieruchomiała, po czym wydajac się mocno wystraszona, wydała z siebie odgłos przerażenia i największego strachu, po czym pobiegła z powrotem przed drzwi i domu i zaczeła swoją wędrowkę klasyczną, dłuższą drogą. Wnioski z tego są następujace: „nawyk stał się obyczajem, którego gęś nie mogła naruszyć bez uczucia strachu, jakby pominięcie któregoś z elementów miało grozić jej jakimiś strasznymi konsekwencjami.” Przypomina mi to ludzie zachowanie, trzymanie ludzi w szachu strachem. Gęsi i ludzie mają ze sobą wiele wspólnego.

          Gęsi są szlachetniejsze i mądrzejsze niż wam się wszyskim zdaje.

  5. chlop z chlopa Reply

    ARNOLDZIE i ROMANIE,

    Niezła GĄSKA Wam się tu trafiła,
    co opasłe teksy lubi pisać.

    Tak się zastanawiam,
    czy aby ona tu nie trafiła, by ją PO(D)SKUBAĆ?

    Pozdrowienia,
    chlop z chlopa

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *