Wenus z Willendorfu – odkrycie czy przywidzenie?

Ponad 11 lat temu patrząc na figurkę „Wenus z Willendorfu” doznałem objawienia i dokonałem epokowego odkrycia, zmieniającego ustaloną wizję historii. Ci, którzy nie mogą się z tym pogodzić i należącą mi się za to nagrodą Nobla (albo podobną) twierdzą, że to przywidzenie a nie odkrycie.
A o co się rozchodzi?
O figurkę „Wenus z Willendorfu”. Do tej pory panuje pogląd, że przedstawia ona postać-symbol boginii płodności, archetyp matki, w postaci kobiety o znaczącej tuszy z bardzo obfitymi piersiami. Wg mnie nie jest to jednak prawdą i figurka przedstawia postać bóstwa Androgyne, będącą symbolem jedności mężczyzny i kobiety, gdyż zamiast jednej piersi ma ona… męskiego członka.
A dokładnie to jego żołądź.  Niniejszym chylę czoła przed twórcą sprzed ponad 20 tys. lat temu za lotność jego umysłu, pomysłowość i kreatywność.
wenus002

wenus003

Aby swoje przekonanie zmaterializować wraz z swoim kolegą Pawłem Mielewskim (niezwykle utalentowanym artystą i jubilerem) zrobiliśmy rzeźbę, kolejnego wrocławskiego krasnala, ale na wzór „Wenus z Willendorfu” i nazwaliśmy ją „Wenus z Wrocławia”.

prolinka01

Niestety ciemny lud nazwał ją „Prolinką” od miejsca, w którym ją postawiliśmy (jednego ze sklepów komputerowych proline.pl). A że Vox populi vox Dei to nie pozostaje mi nic innego niż nazywać ją Prolinką. 🙁   Tak więc przypatrzcie się zdjęciom oryginalnej „Wenus z Willendorfu” oraz Prolince  i oceńcie – mam rację czy nie? Jeśli mam piszcie gdzie się tylko da o nagrodę dla mnie. Jeśli nie da rady Nobla to inną też się zadowolę 😉

Póki co możecie wyrazić swój pogląd na tą sprawę głosując w poniższej ankiecie:

Wenus z Willendorfu to symbol:

View Results

Loading ... Loading ...

 

 

This article has 1 comments

  1. Vogel Reply

    Krztałty typowe dla „aryjskiej” kobiety. Że też już wtedy mieli niemcy takie fajne babki. Nie było Justina Bibera,który jak wiadomo bardziej przypomina kobietę niż niemka.

Dodaj komentarz