Idące w dziesiątki i setki tysięcy złotych „deklaracje” o kosztach do zwrotu żądanych przez parlamentarzystów.
W pozycjach kwoty za nieistniejące (sic!) strony internetowe, za niedorzeczną ilość przejazdów itd. itp. etc.
Jednym słowem przewały na całego i to w wykonaniu kogo? Tak! Parlamentarzystów. Czy to nie najwyższa pora na szeroką akcję
#Brudne Ręce?