Niezła szklanka na drogach i chodnikach!

W nocy lało jak z cebra i miałem takie przeczucie, że lodem pokryje się cała martwa natura. Ale pomyślunek szybko je zdusił – skoro tak leje to pewnie będzie ciepło. No i proszę! Intuicja okazała się więcej warta niż szkiełko i rozum! Na oko wszystko pokrywa półcentymetrowa warstwa lodu.  Oczywiście naszych drogowców jak zwykle natura zaskoczyła. Soli czy piasku ani widu ani słychu.  Ciekawe, że ostatnią taką sytuację to pamiętam, gdy jeszcze studiowałem, czyli to było jakieś 22 lata temu. A zapamiętałem to bo jeden z wykładowców pośliznął się wtedy, upadł i złamał sobie biodro, co nas uratowało przed ciężkim egzaminem.  Ja tym razem też mało co nie zaliczyłem gleby, mało tego – niewiele brakowało a bym uderzył autem w auto dalszego sąsiada. Mimo, że się ledwie toczyłem to i tak auto poszło w poślizg.
Na fotce jest mój syn, który chciał się przekonać jak jest ślisko. I się przekonał 🙂 Na szczęście bez uszczerbku na ciele. Widać też jak oblodzona jest ulica.

6 comments On Niezła szklanka na drogach i chodnikach!

  • To chłopak leży na jezdni/chodniku, a kochany tatuś zamiast lecieć z pomocą cyka fotki 🙂

    • A może ten dzieciak słucha płyt …………… chodnikowych???

    • Na jezdni, a kochany tatuś się jeszcze śmiał.
      To nie fotka, tylko klatka z filmu. Adam chciał żebym sfilmował jak się ślizga po ulicy 🙂

      • Widać tatuś jajcarz lub jajczarz, i na dodatek miał refleks.

      • No to tym bardziej niefrasobliwy tatuś, który pozwala dziecku ślizgać się po ulicy 🙂

        • Widzimy z tym komentarzu jeden z największych problemów nowoczesnej cywilizacji zachodniej: nadopiekuńczość.

          Ja, pacholęciem będąc, kiedy dostałem łyżwy, dobre 8, czy 10 godzin próbowałem na nich jeździć (też po ulicy – zgroza, prawda?). Poobijany byłem straszliwie, ręce dosłownie całe miałem fioletowe, zakwasy takie, że ledwo następnego dnia chodziłem, ale wiesz co? Nauczyłem się.
          I to nie tylko jazdy na łyżwach. Również tego, że wiele rzeczy mogę po prostu zrobić sam.

          A dziś? Synuś upadnie i już mamusia leci i użala się nad nim, jakby nie wiadomo jakie to było nieszczęście. A po kilku latach wyrasta z tego ciamajda, nie dający sobie rady w życiu.

Leave a Reply

Site Footer