Avengers: Wojna bez granic  – totalne dno!

Avengers: Wojna bez granic – totalne dno!

Śmiało można to nazwać pornografią wizualną bo fabuły jest tam tyle co kot napłakał ot tyle by dać alibi 160 minutom  (sic!) efektów specjalnych w czasie bijatyk, strzelanin itd. itp.  Efektowniejszym i jeszcze efektowniejszym i jeszcze bardziej efektowniejszym i jeszcze bardziej… eskalacji nie ma końca.. jak to w pornosach.
Dlatego dalej bez żadnej krępacji wyjawiam wszelkie „sekrety” tego niewiarygodnego gniota.
Poza tym muszę Was przestrzec przed roztrwonieniem kasy – 47 złotych za seans to już BANDYTYZM! –  na pójście do sali 4Dx .  Jest całkowicie spieprzona 🙁
Zasadniczym błędem jest za mały ekran – o wiele za mały! – i na dodatek odsunięty od widowni. W efekcie zamiast prawdziwego efektu 3D i zanurzenia w obrazie, co doświadczyć możemy w PRAWDZIWYCH kinach 3D, mamy wrażenie patrzenia z wnętrza pokoju przez okno. I co z tego, że za tym oknem świat jest trójwymiarowy!?  Nie o to przecież chodzi!  Zrobić taką salę pseudo 3D to już totalna amatorszczyzna. 🙁
Dodatkowo jeden z efektów – wstrząsy siedzeń – jest bardzo nieprzyjemny, zbyt szarpiący.  Jednym słowem – zdecydowanie odradzam salę 4Dx we wrocławskim Cinema City.
Wracając do filmu. (więcej…)

Altered Carbon – totalny gniot! Czy krytycy zostali masowo przekupieni??

Altered Carbon – totalny gniot! Czy krytycy zostali masowo przekupieni??

Ponieważ czytałem same zachwyty nad „Altered Carbon”, postanowiłem sobie go obejrzeć.  I jestem zdruzgotany – czy wszyscy go chwalący zostali przekupieni przez Netflix!?
Czy kie licho? Bo to gniot nad gniotami!  Tego się nie da oglądać! W tym filmie nic się nie trzyma kupy – głos głównego aktora irytuje mnie na maksa, muzyczna oprawa to jakieś kompletne nieporozumienie, z niczym nie współgra, postacie są całkowicie obojętne, montaż i fabuła przynudzają okropnie 🙁
Jestem świeżo po „Las Chicas del cable” oraz „La casa de papel” i te hiszpańskie produkcje są o całe klasy lepsze niż „Altered Carbon”!
Co prawda trzeba je oglądać z palcem na „przewijaniu” bo dużo scen jest niepotrzebnymi rozdmuchaczami czasu (szczególnie w La Casa de papel) ale się to przynajmniej fajnie ogląda.
Poza tym – główny aktor pali papierosy. Kolejna wkurzająca sprawa, mam wrażenie, że ostatnio nastąpił powrót do sponsorowania filmów przez koncerny tytoniowe  🙁
(więcej…)

Łotr 1 – coś w rodzaju pornosa SF. Totalnie kretyńska szmira i dno, zabija nudą.

Łotr 1 – coś w rodzaju pornosa SF. Totalnie kretyńska szmira i dno, zabija nudą.

To jest jeszcze gorsze niż „Przebudzenie Mocy”, w którym już nie było żadnej mocy. Tutaj tej mocy nie ma już w ogóle, a nawet  jest jeszcze gorzej bo zajeżdża kretyństwami i absurdami. Zaczyna się już na samym początku. Oto matka głównej bohaterki, zamiast dalej uciekać z dzieckiem, to je zostawia i wraca żeby dać się zabić. Genialne! Prawda?
Potem jest równie „mądrze” gdy mąż zabitej – ojciec bohaterki – z oddaniem buduje Imperium super broń masowej zagłady czyli tzw. Gwiazdę Śmierci.  Uzasadnienie dlaczego to robi jest tak bzdurne, że z trudem przychodzi mi jego powtórzenie.
(więcej…)

”Arrival”  vel  ”Nowy Początek” – kompletna szmira, omijać szerokim łukiem!

”Arrival” vel ”Nowy Początek” – kompletna szmira, omijać szerokim łukiem!

Ani akcji, ani tempa, ani sensu , obraz cały czas męcząco ciemny (czy to wina kina!?), kompletny smęt na poziomie szkółki przedszkolnej.  Na dodatek też jest o swego rodzaju podróżach w czasie – o czym nie wiedziałem – a co dyskwalifikuje jakikolwiek film poza „Powrotami do przyszłości” część I  i  III.
Nie dajcie się nabrać na wysokie oceny w różnych serwisach, na opinie pełne zachwytów – to musi być opłacona zgraja płatnych trolli.
Widziałem to po twarzach ludzi wychodzących z sali – WSZYSCY byli zdegustowani, wymęczeni, wściekli. Niektórzy nawet wychodzili podczas seansu.
Dalej zdradzam fabułę (o ile to coś w ogóle ją miało) żebyście nie musieli iść do kina napędzani chorą ciekawością. I nawet nie dam w ROT-13 , szkoda kodowania na tego gniota.
(więcej…)

Speedfly – latać każdy może :)

Speedfly – latać każdy może :)

Niedawno w pobliżu Wrocławia otwarto Speedfly – tunel aerodynamiczny umożliwiający swobodne latanie we wnętrzu szklanego tunelu. Znajduje się on przy lotnisku w Mirosławicach (30 km od Wrocławia) na trasie Wrocław – Świdnica. Łatwo trafić bo jadąc z Wrocławia to jedyny duży budynek za Mirosławicami stojący z prawej strony drogi.  Ponieważ mogą w nim latać dzieci od 4 roku życia to wzięliśmy swoje pociechy i pojechaliśmy polatać. Dzieciom latanie tak bardzo się spodobało, że ostatecznie zamiast nas poleciały one kolejny raz, wyczerpując budżet przeznaczony na tą atrakcję – dwa loty dla dziecka, każdy po 1,5 minuty, kosztują 154 zł .  Nie powiem więc jak to wygląda z perspektywy osoby dorosłej, ale mam parę rad i uwag.  (więcej…)

Pepsi nierówna Pepsi, czyli niesmaczna Pepsi z Biedronki.

Ostatnio Ala kupiła w Biedronce – bo dobra cena była – jakąś limitowaną wersję Pepsi w butelkach 1,7 litra.
Masakra!  Nie mogę tego pić tak to jest niesmaczne!  A ten kto mnie zna wie, że mam nietypowo czuły smak i węch i nie lubię takich „niespodzianek”, dlatego jestem zły bo na przymusowym odwyku. Zastanawiam się też jak to możliwe by były takie różnice smakowe w jednolitym rzekomo produkcie? Rozumiem w czasie upałów jak się gdzieś butelki przegrzeją czy w czasie zimy jak przemrożą, że zmienia ona smak. Ale żeby teraz?
(więcej…)

Polskie, koszmarnie drogie biedaatrakcje – Jurapark Krasiejów.

Ostatnio zaliczyłem z dziećmi kilka polskich „atrakcji”. Żadna z nich nie zasługiwała na wzmiankę, więc w zasadzie o nich nie pisałem (pomijając napiętnowanie Afrykarium z wrocławskiego zoo.) Ale teraz miarka się przebrała i doszedłem do wniosku, że jednak warto pisać i przestrzegać innych.  Na dziś pójdzie Jurapark Krasiejów, który miałem nieprzyjemność zaliczyć wczoraj.
(więcej…)

Trzeci sezon „Czarnych Żagli” (Black Sails)  – na razie jeszcze lepszy niż dwa pierwsze.

Trzeci sezon „Czarnych Żagli” (Black Sails) – na razie jeszcze lepszy niż dwa pierwsze.

Po trzecim odcinku trzeciego sezonu  „Czarnych Żagli” mogę śmiało powiedzieć, że serial jest jeszcze lepszy niż był.  Pewnie w myśl maksymy”nie chwalmy dnia przed zajściem Słońca” nie powinienem tak mówić, ale … Cóż.. czasem można zaszaleć i zaryzykować zapeszenie 🙂

(więcej…)

Czyżby Sephira z Admiralette to alter ego Andrzeja Tucholskiego? :)

Trzy dni temu Andrzej Tucholski, bloger ze złotej dziesiątki rankingu Kominka za 2015 rok, rozsławiany z niewiadomych mi powodów, nawiedził był Wrocław organizując wieczorek zapoznawczy ze sobą w roli głównej. Ponieważ tak się złożyło, że przyjechali akurat w to samo miejsce moi znajomi to nie mogłem się powstrzymać by nie pójść i nie zdać Wam relacji z tego spotkania. Niestety jak się okazało musiałaby to być bardzo krytyczna relacja, więc ją sobie odpuściłem. Nie chciałem żebyście mi zarzucili, że znowu się nad nim pastwię albo nie daj Bór go „hejtuję”!
Ale… Ale okazało się, że mój znajomy nie zdzierżył tego co zobaczył i zaczął sobie grzebać i grzebać aż wygrzebał i podesłał mi linki, w tym jeden, który mnie kompletnie rozbroił zmuszając do analizy osobowości sławnego twórcy.  W tym miejscu muszę Cię przestrzec, że dalsze czytanie odbywa się na Twoją własną odpowiedzialność. Jeśli ominiesz ten wpis nic Ci w życiu nie ubędzie a wręcz przeciwnie – może Ci ubyć, np. zniesmaczysz się.  Jeśli tak się stanie to pamiętaj, że to wyłącznie z Twojej własnej i zbytecznej ciekawości. 🙂
(więcej…)

Nienawistna ósemka („The Hateful Eight”) –  kasa nie zwraca za bilety, czyli Tarantino się skończył :(

Nienawistna ósemka („The Hateful Eight”) – kasa nie zwraca za bilety, czyli Tarantino się skończył :(

Jakież to szczęście, że istnieją torrenty i „zbrodniarze” (niech będą błogosławieni!) wrzucający filmy do sieci!  Dzięki temu nie musiałem wkurzony wysłuchiwać, że kino nie przyjmuje reklamacji a kasa nie zwraca za bilety. Jeśli faktycznie jest tak jak mówią Amerykanie, że twórca jest tak dobry jak jego ostatni film to Tarantino się skończył.  I nie dziwię mu się, że jest wściekły, że „jego najlepszy film” (jak sam twierdzi) wyciekł do sieci przed kinową premierą. Bo tego filmu nie daje się obronić, popełnia najgorszą zbrodnię – jest przeraźliwie nudny: przegadany, kompletnie bez logiki i sensu oraz wyglądający przez większą część jak teatr telewizji a pomysł zerżnięty z naszej rodzimej „Stacji”.  Także miłośnicy chlapania czerwoną farbą muszą uzbroić się w cierpliwość – to się zaczyna gdzieś dopiero po drugiej połowie filmu.
(więcej…)