Orlen stawia na [rzekomo] ekologiczny wodór, czyli… czy jesteśmy idiotami?

Trafiłem na sieci na promocyjny artykuł pt.  ORLEN stawia na ekologiczny wodór.  I tak się zdenerwowałem, że aż mną zatrzęsło. Często tak mam jak ktoś wali mi bzdurami, które mogliby łyknąć tylko idioci.
Otóż jak można przeczytać rzekomo ekologiczny wodór będzie pochodzić z… metanu!
I nie ma przy tym znaczenia, że energia elektryczna potrzebna do tego procesu, czyli przetworzenia metanu na wodór i tlenek węgla będzie pochodzić z OZE ani to skąd pochodzić będzie metan. Ważne, że ten „czysty” wodór będzie pochodził z przetworzenia metanu a nie z wody.

Mam więc pytanie dla inteligentnych inaczej niż szefostwo Orlenu – co jest lepsze i zdrowsze dla przyrody (a także wydajniejsze energetycznie):

a) Zużycie dużej ilości energii elektrycznej do podgrzania wody i metanu by uzyskać z niego wodór i tlenek węgla by potem spalić wodór.

b) Spalenie w silnikach od razu metanu  i przekazanie nie zmarnowanego prądu z OZE na rynek?

Wskaż w komentarzu odpowiedź a lub b .

Ta orlenowska narracja o „czystym wodorze” jest szczególnie groźna, że prawdopodobnie łykają ją państwowe instytucje a nawet samorządy, że będzie pod to tworzona infrastruktura, maszyny, pojazdy itd. I za każdym razem wyższe koszty używania tego paliwa będą uzasadnianie jego rzekomą czystością a nas obciążały finansowo.
Nie ma na to mojej zgody.  To wygląda jak jakiś kolejny przewał „na ekologię”, kolejny sposób na dojenie poddanych, czyli nas.

Tak jak z planowanym zakazem samochodów spalinowych – czemu UE nie promuje aut na bio alkohol (cała Brazylia na tym jeździ), który powoduje mniej zagrożeń dla środowiska niż auta na akumulatory?
Odpowiedzcie sobie sami patrząc na ceny aut elektrycznych.

ps
Tak swoją drogą to co z tlenkiem węgla?
Jest chociaż dalej wykorzystywany przemysłowo czy też po prostu… spalany do CO2?

*zdjęcie pochodzi z materiałów Orlenu

Odpowiedz

Site Footer