Właśnie podesłano mi link do wpisu o konkursach na blogach , w którym Paweł Opydo zabrał się za temat, na którym się nie zna, ale bynajmniej nie przeszkodziło mu to powypisywać głupoty i na dodatek straszyć innych.
A przecież wystarczyło poszperać, popytać, poczytać i doszkolić by się publicznie nie podkładać i nie dorzucać kolejnej cegiełki do pudła przykładów ignorancji blogerów.
Na szczęście to co uchodzi bezkarnie w innych mediach,  w blogosferze daje się szybko skorygować.  🙂
A więc korygując podane tam bzdury:

1. Możecie organizować gry losowe!  Ile dusza Wasza zapragnie!
Z ustawową loterią mamy do czynienia wyłącznie wtedy gdy nagroda przyznawana jest losowo oraz (warunek łączny) gdy uczestnik loterii ponosi materialne koszty udziału w niej. Tak więc jeśli blogerze rozdajesz na swoim blogu nagrody, nawet poprzez losowanie zwycięzców, ale udział w losowaniu jest bezpłatny i nie powiązany z zakupem jakiegoś towaru/usługi to… nie ma mowy o loterii wg ustawy i nie łamiesz w żaden sposób prawa. Nie musisz zgłaszać takiego losowania ani robić regulaminów itd. itp.  Oczywiście od otrzymanych nagród  – jeśli przekraczają ustawowy próg wartości – powinien być zapłacony podatek. We wpisie Podatki od prezentów – uważaj blogerze czym się chwalisz przeczytasz o podatkach od nagród i prezentów.

2.  Dla tych co chcą rozdawać nagrody i brać od uczestników kasę za udział lub uzależniać im udział od zakupu jakiegoś towaru/usługi.
Jeżeli nie chcecie mieć obowiązków związanych z ustawą to musicie zadbać o to by wygrana nagrody nie była losowa. Zróbcie konkurs, quiz lub turniej. I wtedy też nie podpadniecie.

3. Wbrew temu co pisze Paweł Opydo – udostępnienie swoich łamów innemu podmiotowi nie uchroni Was od kłopotów jeżeli okaże się, że ten ktoś jednak zrobił nielegalną loterię. Odpowiecie za jej promowanie. Dlatego albo róbcie to sami albo sprawdzajcie dobrze zasady. Wystarczy sprawdzić czy udział jest darmowy – wtedy nagrody mogą być nawet losowane. Jeśli udział jest odpłatny to wtedy nagrody nie mogą być przyznawane losowo lub też loteria musi być zgłoszona do Naczelnika Izby Celnej (a nie Ministerstwa Finansów).

This article has 14 comments

  1. Szymon Reply

    Kto to jest Paweł Opydo?!
    Kolejny któremu brakło kieszonkowego na kawalerkę?
    Boże co się dzieje z tym światem i kto czyta cały ten chłam?

  2. Robert Reply

    Faktycznie wtopa niezła. Ale już go poinformowali wrzutką linku na FB.
    Ciekaw jestem odpowiedzi. Skasuje wpis?

  3. popydo Reply

    Cześć,
    Swój wpis (sprzed roku, gratuluję refleksu) oparłem na konsultacjach z ludźmi, którzy od lat zajmują się organizowaniem masy dużych konkursów. Nie widzę w Twojej polemice argumentów, które te opinie podważają. Tym bardziej, że mniej-więcej znam Twoją twórczość i podchodzę do niej ze sporym dystansem.

    pzdr
    P.

  4. Szymon Reply

    Nie ma to jak pisać bzdury w sieci i myśleć że nikt tego nie wyłapie…. Żałosny typ

  5. janosik Reply

    To są przedstawiciele pewnej grupy, która powinna występować z dopiskiem „NIE ZNAM SIĘ TO SIĘ WYPOWIEM”. Najgorsze, że przypadkowo można stracić sporo czasu szukając czegoś i trafiając na tych „blogerów”…

    • Arek Reply

      W tym przypadku nawet nie tylko czasu, ale i wiele więcej. 🙁
      To czego nie potrafię zrozumieć to celowe fałszowanie rzeczywistości.
      Bo rzeczą ludzką jest popełniać błędy – nikt nie jest doskonały – a nawet uparte trwanie w błędzie.
      Jednak usuwanie kulturalnych i merytorycznych wypowiedzi informujących o tym, że jest się w błędzie, czy też wskazujących na niego to już … no… po prostu nie mieści mi się w głowie, że tak można.

  6. barto12 Reply

    podajcie proszę podstawę prawną, która mówi, że jeżeli „loteria” jest za free to nie trzeba tego zgłaszać. Konkretny paragraf – będę wdzięczny.
    Moim zdaniem to jest wtedy loteria promocyjna, która wymaga zgłoszenia ale jak się mylę to proszę o wytłumaczenie paragrafem. Ten który ja znalazłem nie mówi nic o konieczności uiszczenia opłaty, a jedynie potwierdzeniu wzięcia udziału – czym może być np. dobrowolny post na facebooku lub wysłana wiadomość e-mail.

    • Arek Reply

      Ustawa mówi o „nabyciu towaru, usługi lub innego dowodu udziału w grze” a nie o potwierdzeniu wzięcia udziału.
      Punkt 2 podpunkt 10.

      • barto12 Reply

        a kto powiedział, że nabycie oznacza płatną formę nabycia. Moim zdaniem wiadomość e-mail ze zgłoszeniem, która może być traktowana jako nośnik trwały w prawie jest nabyciem takiego dowodu jeżeli konkurs określał, że wysłanie maila jest jednoznaczne z wzięciem udziału w konkursie.
        Jeżeli rodzic przekazuje dziecku coś w darowiźnie to też mamy tutaj NABYCIE przez kogoś czegoś – i ktoś nie poniósł w związku z tym żadnych kosztów, a coś nabył.
        Jeżeli ktoś wyśle do mnie spam to też NABYŁEM dowód trwały, którym mogę go obciążyć bo była to reklamowa wiadomość niezamawiana.

        Loteria żeby miała sens zawsze musi określać jakie są warunki, aby wziąć w niej udział i moim zdaniem spełnienie tych warunków będzie wystarczającym dowodem aby zakwalifikować taką sytuację jako nabycie dowodu udziału.

        • Arek Reply

          Ustawodawca powiedział. Poczytaj sobie sejmową dyskusję gdy ustawa była uchwalana lub zastanów się nad znaczeniem słowa hazard.
          Jej celem nie było zamknięcie możliwości rozdawania prezentów w ramach losowań tylko ograniczenie hazardu, a ten zawsze wiąże się z ryzykiem straty.
          Gdy jej nie ma, nie ma hazardu.
          Ewentualnie poszukaj orzeczeń sądowych – jeśli jakieś są w takich sprawach.

          • barto12

            Nie przekonują mnie takie argumenty. Być może masz rację, być może moim zdaniem nie. Prawa nie należy brać na logikę – interesują nas tylko zapisane słowa, które można różnie zrozumieć. Ustawa hazardowa wcale nie musi dotyczyć hazardu w potocznym rozumieniu. Osobiście widzę wiele możliwości nadużyć w sytuacji gdyby darmowe loterie nie podlegały pod ustawę.
            Ja bym nie ryzykował organizowaniem takiej formy loterii – szczególnie w kraju w którym potrafią jednego dnia zapaść dwa zupełnie różne wyroki w dokładnie takiej samej sprawie w tym samym sądzie. W kraju gdzie indywidualna interpretacja podatkowa dla jednego przedsiębiorcy, nie musi być uznana w sprawie innego przedsiębiorcy w tej samej sprawie. W kraju gdzie zgodnie z prawem jest wystarczająca luka, która umożliwia nie płacenia żadnych podatków przy zastosowaniu małego wehikułu korporacyjnego, ale skarbówka i tak ma wystarczające uprawnienia żeby to prawo olać i zadecydować wg. swoich wymysłów.

Dodaj komentarz